A gdyby tak…

Ja, kobieta! Ciągle czuję się jakaś za:
za mało… za dużo… za bardzo… za słabo… za mocno… nie taka… niewłaściwa… niepasująca…
Ciągle coś poprawiam, naprawiam, ulepszam, zmieniam, czasem na siłę, bo ktoś coś powiedział, zarzucił, skomentował!
Robię to na sobie, w sobie, w domu, w pracy, w dzieciach, w kuchni…
Staram się, walczę, podejmuję próby, tylko po to by na końcu i tak przekonać się, że „to nie TO”.
Więc zaczynam od początku…
Temu poprawianiu nie ma końca.

A gdyby tak choć przez jeden dzień… pół dnia… dobra, kilka godzin, albo choćby przez godzinę przestać się naprawiać? Powiedzieć sobie- JESTEM WYSTARCZAJĄCA! Nic nie muszę! Zasługuję na wszystko tylko tym, że JESTEM, a nie że COŚ ROBIĘ. A gdyby tak pozwolić sobie nie słuchać tych głosów? I przez chwilę odpuścić? Gdyby przyjąć, że „jestem fajna taka jaka jestem” i nie muszę nic naprawiać?
– Że mogę odpocząć bez myślenia, że czegoś nie robię, albo że coś zaniedbuję?
– Że nie muszę dziś gotować, możemy coś kupić, albo ktoś inny może wstawić obiad, ja podelektuję się kawą, książką, filmem albo samotnym spacerem.
– Że mogę się ubrać tak jak mam ochotę i będę wolna od myślenia, że komuś się nie spodoba.
– Że mogę ważyć tyle ile ważę i nikomu nic do tego!
– Że mogę śmiać się głośno i nikt mi nie powie, że to niekobiece, nieeleganckie.
– Że jeśli nie zrobię czegoś na czas, to nie poczuję się niewartościowa.
– Że… długa jest ta lista…

Gdyby choć przez jeden dzień nie słuchać tych głosów.
Nie ważne czy to fizycznych, czy tych w głowie. Te w głowie są nawet gorsze! Tylko czy one naprawdę są moje? Kto tak do mnie kiedyś mówił? Kto postawił mnie w tamtym miejscu?

Gdyby tak jeden dzień w takiej wolności!
albo kilka godzin
albo choć godzinę
w ciszy cudzych głosów, bez naprawiania siebie dla świata, aby usłyszeć swój własny głos…

Inni czytali również: